Charakterystyka Izabeli Łęckiej – portret z cytatami

| 22 listopada 2017

Pochodzenie

Izabela Łęcka to olśniewająco piękna, młoda dama pochodząca z arystokratycznego rodu. Jest córką Tomasza Łęckiego, a jej matka umarła – w utworze nie podano, kiedy i dlaczego. Izabela przez większość życia była pod opieką ojca, który wychowywał ją w „cieplarniach” warunkach, usługując jej na każdym kroku i przyzwyczajając do bywania na arystokratycznych salonach. Jej ojciec jest zadłużony, dlatego jej sytuacja finansowa z miesiąca na miesiąc staje się coraz gorsza. Narrator wspomina, że kuzynem Łęckiej jest Zygmunt Krasiński, autor „Nie-boskiej komedii”. Izabela raz z ojcem i jego kuzynką – panną Florentyną – mieszka w wynajmowanym mieszkaniu przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie.

Wygląd zewnętrzny

Izabela Łęcka to młoda, zjawiskowo piękna kobieta, która oczarowuje wyglądem.

Panna Izabela była niepospolicie piękną kobietą. Wszystko w niej było oryginalne i doskonałe. Wzrost więcej niż średni, bardzo kształtna figura, bujne włosy blond z odcieniem popielatym, nosek prosty, usta trochę odchylone, zęby perłowe, ręce i stopy modelowe. Szczególne wrażenie robiły jej oczy, niekiedy ciemne i rozmarzone, niekiedy pełne iskier wesołości, czasem jasnoniebieskie i zimne jak lód.

Izabela przywiązuje bardzo dużą wagę do wyglądu. Mocno zwraca uwagę na ubiór i dobiera go bardzo dokładnie. Idealna sylwetka, długie blond włosy, uroczy uśmiech, sugestywna mowa ciała – wszystko to powoduje szybsze bicie serca u mężczyzn, którzy mają z nią styczność. Jednym gestem lub spojrzeniem potrafi zawładnąć sercami zgromadzonych wokół niej panów. Świadomie ubierała się w taki sposób, żeby skupić na sobie wzrok mężczyzn i kusić ich swoim niepospolitym wyglądem i obyciem.

Charakterystyka wewnętrzna, portret psychologiczny

Izabela jest ona wielką damą brylującą na salonach pośród śmietanki towarzyskiej Warszawy. Łęcka to przekonana o swojej wyjątkowości kobieta, która jest wyrachowana i cyniczna, czego potwierdzeniem mogą być motywy, jakie przyświecają jej podczas flirtowania z mężczyznami. Nie są nimi bowiem miłość albo chociaż chęć nie bycia samotną, lecz możliwość w miarę dostatniego życia i „pokazania się” w towarzystwie.

Świat salonów kochała panna Izabela na śmierć i życie, wyjść z niego mogła tylko do grobu, ale z każdym rokiem, a nawet miesiącem, mocniej gardziła ludźmi; pojąć nie mogła, ażeby kobietę, tak jak ona piękną, dobrą i dobrze wychowaną, świat opuszczał dlatego tylko, że nie ma majątku!

Z Wokulskim utrzymuje relacje głównie po to, żeby się nim wysługiwać i otrzymywać od niego pomoc ekonomiczną. Aby osiągnąć swe partykularne cele, Izabela jest w stanie krzywdzić innych, nawet najbliższych. Tak właśnie postępuje w stosunku do swego adoratora – Stanisława Wokulskiego. Bawi się nim, mając świadomość, że ma nad nim pełną władzę. Wokulski jest tylko jednym z wielu mężczyzn, do których Łęcka odnosi się z pogardą. Jej marzenie to wyjście za mąż za bogatego, a zarazem niezwykle przystojnego i szarmanckiego dżentelmena, lecz tak naprawdę pragnie wyłącznie posiadać wysoki status społeczny i duży majątek. Nawet gdyby znalazła idealnego kandydata, o którym zawsze marzyła, nie pokochałaby go, ponieważ po prostu nie jest zdolna do takich uczuć jak miłość.

Wychowanie na salonową księżniczkę, bez żadnych codziennych trosk, sprawiło, że Izabela Łęcka oderwała się od realnego życia. Nie zna trudów pracy, bo nigdy nie pracowała, dlatego pogardza biedakami i zupełnie ich nie rozumie. Myśli schematycznie i nie jest zdolna do zaangażowania w wyższe idee ani wartości, obraca się wyłącznie w zamkniętym świecie arystokracji, w efekcie czego jest pozbawiona empatii i niezdolna do głębokich uczuć. Została wychowana na bankietach, rauszach i w otoczeniu blichtru, w związku z czym właśnie tak się zachowuje.

Panna Izabela od kolebki żyła w świecie pięknym i nie tylko nadludzkim, ale – nadnaturalnym. Sypiała w puchach, odziewała się w jedwabie i hafty, siadała na rzeźbionych i wyściełanych hebanach lub palisandrach, piła z kryształów, jadała ze sreber i porcelany kosztownej jak złoto.

Izabela Łęcka dba przede wszystkim o wygląd i zachowanie konwenansów obowiązujących w jej warstwie społecznej. Choć jest infantylna i nie pojmuje otaczającej jej rzeczywistości, potrafi się wzruszyć na widok biedaka. Należy również zauważyć jej umiejętność posługiwania się językami angielskim i francuskim, co świadczy o jej wykształceniu. W oczy rzuca się jej próżność i przywiązanie do pięknych strojów, które mają dla niej nadrzędne znaczenie. Widać to w trakcie kwesty w kościele, kiedy akcja charytatywna staje się sposobem na zwrócenie na siebie uwagi. Izabela Łęcka jest oddzielona od rzeczywistego świata wielkim murem arystokratycznych przyzwyczajeń i romantycznych, bardzo naiwnych wyobrażeń na temat rzeczywistości, którą postrzega jak zaczarowany ogród, a siebie niczym księżniczkę.

Gdyby ją kto szczerze zapytał: czym jest świat, a czym ona sama? niezawodnie odpowiedziałaby, że świat jest zaczarowanym ogrodem, napełnionym czarodziejskimi zamkami, a ona – boginią czy nimfą uwięzioną w formy cielesne.

Po bankructwie i śmierci ojca zostaje odtrącona przez arystokrację i ponosi osobistą klęskę, pogrążając się w samotności i ostatecznie przenosząc się do zakonu.

Stosunek do mężczyzn, miłości i małżeństwa

Izabela Łęcka traktuje swoich zalotników w sposób instrumentalny, bardzo oschły i zdystansowany. Tęskni za miłością idealną i poszukuje doskonałego kandydata na męża, od którego oczekuje dużego majątku, przystojnego wyglądu i dobrego, arystokratycznego pochodzenia, co jest nierealne. Wobec uwodzących ją mężczyzn czasami jest wręcz okrutna, gardząc nimi i zamykając się na nich.

Niekiedy można było myśleć, że rozmarzona otoczy kogoś rękoma i oprze mu głowę na ramieniu; lecz gdy szczęśliwy topniał z rozkoszy, nagle wykonywała jakiś ruch, który mówił, że schwycić jej niepodobna, gdyż albo wymknie się, albo odepchnie, albo po prostu każe lokajowi wyprowadzić wielbiciela za drzwi…

Przyzwyczajona do częstych zalotów, bawi się mężczyznami i nie jest w stanie zauważyć, że czyni im krzywdę, co najlepiej obrazuje jej stosunek do Wokulskiego, z którym wiąże się wyłącznie z uwagi na kwestie finansowe.

Jeżeli w salonie spotkam człowieka, który mi nie mówi o swej sympatii i cierpieniach albo nie milczy posępnie w sposób zdradzający jeszcze większą sympatię i cierpienia, albo nie okazuje mi lodowatej obojętności, co ma być oznaką najwyższej sympatii i cierpień, wtedy – czuję, że mi czegoś brak, jak gdybym zapomniała wachlarza albo chusteczki.

Miłość nie ma dla niej znaczenia – liczą się majątek i dobre urodzenie. Rozważa wyjście za mąż za jednego ze swoich zalotników, lecz nie dopuszcza do siebie świadomości, że mogłaby któregoś z nich pokochać ani tym bardziej być jego kochanką. Myśl o prawdziwej, niewyidealizowanej miłości i bliskości, zarówno emocjonalnej, jak i fizycznej, jest dla Izabeli Łęckiej czymś niewyobrażalnym.

O, ja ich znam! tych wszystkich donżuanów, poetów, filozofów, bohaterów, te wszystkie tkliwe, bezinteresowne, złamane, rozmarzone albo silne dusze:.. Znam całą tę maskaradę i zapewniam cię, że dobrze się nią bawię. Cha! cha! cha!… jacy oni śmieszni…

Izabela zna wyłącznie miłość platoniczną, która jest niezwykle naiwna, trywialna i tak nierzeczywista jak jej codzienne życie oraz wyobrażenia o świecie. Niedościgniony ideał stanowi dla niej posąg Apollina, któremu potrafi się przyglądać godzinami, a nawet obdarowywać namiętnymi pocałunkami. Miewa sny, w których Apollin ożywa, a ona ląduje w jego objęciach, ukazanego jako przystojny mężczyzna wcielający się w różne role: bohaterskiego generała, tenora czy księcia. Uwielbia śpiewaków i artystów, dlatego podkochuje się w Rossim, ale nie potrafi z nim stworzyć związku. Gardzi natomiast nisko urodzonymi i pozbawionymi majątku mężczyznami, którzy mają odwagę konkurować o jej względy. Nie umie ocenić prawdziwych intencji swoich zalotników, dlatego odrzuca Wokulskiego i podziwia wspomnianego Rossiego, a także Mollinariego i Kazimierza Starskiego, którzy nie traktują jej poważnie i są raczej negatywnymi bohaterami.

Stosunek do Wokulskiego

Izabela ani przez chwilę nie ma wątpliwości, że Wokulski jest w niej zakochany, co wykorzystuje w sposób instrumentalny. Bawi się nim i chce mu pokazać, że na nią nie zasługuje, dlatego traktuje go oschle i z dystansem. Choć Stanisław wzbudza w Izabeli ciekawość, bo zdaje ona sobie sprawę z jego nieprzeciętności, to fakt, że jest nisko urodzonym kupcem, całkowicie przekreśla szanse na zdobycie jej serca.

Izabela o Wokulskim:

Gdyby Wokulski był takim podróżnikiem, a przynajmniej górnikiem, który zrobił miliony, dziesięć lat mieszkając pod ziemią!… Ale on był tylko kupcem, w dodatku – galanteryjnym!… Nie umiał nawet po angielsku, co chwilę odzywał się w nim dorobkiewicz, który w młodym wieku restauracyjnym gościom przynosił jedzenie z kuchni. Taki człowiek, co najwyżej, mógł by być dobrym doradcą, nawet nieocenionym przyjacielem (w gabinecie, gdy nie ma gości). Nawet… mężem, boć spotykają ludzi straszne nieszczęścia. Ale kochankiem… No, to byłoby po prostu śmieszne… W razie potrzeby najarystokratyczniejsze damy kąpią się w błotnych wannach; lecz bawić się w błocie mógłby tylko szaleniec.

Wokulski o Izabeli:

A jak ona rozmawiała ze mną. Ile tam było pogardy dla marnego kupca…” Zapłać temu panu!…” Paradne są te wielkie damy; próżniak, szuler, nawet złodziej, byle miał nazwisko, stanowi dla nich dobre towarzystwo, choćby fizjognomią zamiast ojca przypominał lokaja swej matki. Ale kupiec – jest pariasem… Co mnie to wreszcie obchodzi; gnijcie sobie w spokoju!”

Izabela nie potrafi docenić szczerości intencji Wokulskiego. Choć się z nim zaręcza, nie przeszkadza jej to we flirtowaniu z innymi mężczyznami, głównie ze Starskim. Narzeczeństwo ze Stanisławem jest dla niej wyłącznie metodą na wydobycie rodziny z długów i spełnienie próśb ojca. Widząc, że Wokulski jest w niej zakochany na zabój, nie ma oporów przed tym, żeby spoufalać się zalotnikami, nawet na jego oczach, jak podczas przejażdżki powozem albo w trakcie podróży pociągiem. Łęcka nie może znieść, że ktoś tak nisko urodzony jak Wokulski próbuje zdobyć jej względy i wykupuje długi jej ojca, dlatego z premedytacją bawi się jego uczuciami i głęboko go rani.

Izabela o Wokulskim:

Chce mnie kupić? dobrze, niech kupuje!… przekona się, że jestem bardzo droga… Chce mnie złapać w sieci?… Dobrze, niech je rozsnuwa… ale ja mu się wymknę, choćby – w objęcia marszałka…

Mimo że wzrusza się w rozmowie z Wokulskim, gdy ten w Zasławku wyznaje jej miłość, to jej uczucia są bardzo powierzchowne i nie są w stanie przesłonić faktu, że Stanisław to „tylko” nisko urodzony kupiec. Jest dla niej nie do pomyślenia, że mogłaby pokochać kogoś takiego jak on, choćby nie wiadomo, jak wielkim majątkiem dysponował. Z premedytacją go zwodzi i nie udziela mu jednoznacznej odpowiedzi dotyczącej ich relacji.

Izabela Łęcka chce mieć Wokulskiego „w szachu”, tak aby przy nadarzającej się okazji móc go wykorzystać, więc utrzymuje z nim znajomość, a nawet przyjmuje jego zaręczyny. Zaręczyny są dla Łęckiej rodzajem transakcji, z której chce uzyskać dla siebie i rodziny jak najwięcej. Ostatecznie doprowadza Wokulskiego na skraj załamania i popycha go do samobójstwa, gdy ten odkrywa, że otwarcie flirtuje przy nim ze Starskim.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *