Lalka – streszczenie szczegółowe (dokładne) lektury

| 2 września 2015

Rozdział XVIII: Zdumienia, przywidzenia i obserwacje starego subiekta

Rozdział osiemnasty jest kolejnym z serii „Pamiętnika starego subiekta”. Rzecki opisuje w nim spektakl Rossiego i licytację kamienicy Łęckich.

Jeszcze przed spektaklem Ignacy dziwi się zachowaniu Wokulskiego, który zaniedbuje interesy i zaczyna się interesować włoskimi sztukami teatralnymi, choć nie zna ani jednego słowa po włosku. W dniu spektaklu Wokulskiemu pomagają inkasent Oberman i subiekt Zięba, dlatego ku zdziwieniu Rzeckiego muszą oni wyjść wcześniej z pracy, aby zorganizować aplauz dla Rossiego. Co więcej, Wokulski angażuje w tym celu nawet Rzeckiego, co mu się nie uśmiecha. W teatrze starodawnie ubrany Ignacy wzbudza śmiech wśród widzów zgromadzonych premierze sztuki Rossiego. Rzecki zauważa na widowni Wokulskiego, który zamiast obserwować spektakl uważnie przygląda się pannie Izabeli. Ignacy widzi również, że obecność Rossiego na scenie pobudza emocje Łęckiej, a także spostrzega, że Wokulski dyryguje rozentuzjazmowanym tłumem. Okazuje się to dla niego tak absurdalne, że nie potrafi uwierzyć, iż Stanisław mógłby z własnej woli zorganizować aplauz. Po spektaklu Rzecki zastanawia się, czy naprawdę Wokulski tak bardzo przypatrywał się Łęckiej, bo jest w niej zakochany, czy tylko mu się zdawało. Następnie udaje się do restauracji, gdzie wypija siedem piw i wzrusza się przy Marsyliance, która przypomina mu czasy Wojny Ludów. W nocy śni mu się, że Wokulski idzie za Izabelą na wieżę ratuszową, skąd ona odlatuje na gmach teatralny, a on, chcąc podążyć za nią, spada na ziemię z wysokości dziesiątego piętra. Później śni mu się jeszcze, że w teatrze obdarowuje Rossiego prezentem w postaci swoich spodenek, na co cala sala wybucha śmiechem. Rano nie chce mu się iść do sklepu, co nigdy mu się nie zdarza. Spóźnia się do pracy o całe 40 min. i w związku z tym czuje wstyd przed pozostałymi subiektami. Ignacy odczytuje adresowany do Wokulskiego, anonimowy list, w którym nieznany autor grozi, że jeśli kupi kamienicę Łęckich za wygórowaną cenę 90 tys. rubli, to okryje się hańbą i narazi na szwank swój majątek. Klejn potwierdza informacje zawarte w liście i wyjawia Rzeckiemu, że Wokulski rzeczywiście zamierza kupić kamienicę Łęckich za pośrednictwem starego Szlangbauma. Obaj domyślają, że anonim pochodzi od baronowej Krzeszowskiej, która chce nabyć kamienicę maksymalnie za siedemdziesięciu tysięcy rubli. Rzecki zastanawia się, w jakim celu Wokulski zamierza stać się posiadaczem kamienicy. Uważa, że jest to inwestycja niebezpieczna, nielogiczna, bezsensowna i przynosząca straty. Niespodziewanie do sklepu wchodzi Mraczewski, który wraz z Suzinem przyjechał z Moskwy. Mraczewski opowiada Rzeckiemu historię Heleny Stawskiej, której mąż uciekł zagranicę, bo został niesłusznie posądzony o morderstwo. Z tego względu kobieta musi samotnie utrzymywać dom, pracując jako szwaczka i nauczycielka angielskiego oraz gry na fortepianie. Mraczewski informuje ponadto Rzeckiego, że Suzin chciał zabrać Wokulskiego do Paryża, aby nakupować towarów, ale ten się zapierał nogami i rękami i nie chciał pojechać, mimo że już niedługo sam planuje wyjazd do Paryża. W nocy przed dniem licytacji kamienicy Łęckich Rzecki ma sen, w którym Wokulski ginie pod ruinami kamienicy Łęckich. Rano Ignacy idzie do sklepu, który opuszcza o 10, aby pójść na licytację kamienicy Łęckich. Śledzi dorożkę baronowej Krzeszowskiej i podąża za nią do pałacu Paca, gdzie ma się odbyć licytacja. Stary subiekt odczuwa duże wyrzuty sumienia, że opuścił sklep w godzinach pracy. Zauważa, że do pałacu podjeżdża Tomasz Łęcki, który przekonuje swojego adwokata, że kamienica zostanie sprzedana za 120 tys. rubli. Czekając w cukierni na licytację, Rzecki podsłuchuje rozmowę starego Szlangbauma z pewnym grubym jegomościem. Mężczyźni naradzają się na kupno kamienicy Łęckich za 80 tys. rubli. Na licytację czeka tłum Żydów, którzy chcą zarobić na podbijaniu ceny na żądanie licytujących. Bezpośrednio przed licytacją adwokat baronowej Krzeszowskiej opuszcza ją pomimo usilnych próśb, aby przy niej został. Z kolei pan Łęcki daje pieniądze pewnemu Żydowi, aby podbił cenę kamienicy powyżej 100 tys. rubli. Pośród osób zgromadzonych na licytacji daje się usłyszeć, że Łęccy zrujnują Wokulskiego. Do licytacji przystępują 4 osoby: stary Szlangbaum, gruby mężczyzna, który w cukierni ubijał targu ze Szlangbaumem, adwokat baronowej Krzeszowskiej i pewien stary, zniszczony Żyd. Kiedy cena dochodzi do 70 tys. rubli, zasmucona pani Baronowa opuszcza salę. Ostatecznie licytację wygrywa Szlangbaum i nabywa kamienicę w cenie 90 tys. rubli, co zasmuca zarówno pana Łęckiego, który liczył na nierealną cenę 110 tys. rubli, jak i baronową Krzeszowską, która była gotowa wyłożyć co najwyżej 70 tys. rubli. Po licytacji pan Cynader zagaduje Szlangbauma, dziwiąc mu się, że kupił kamienicę za 90 tys., podczas gdy można było stać się jej posiadaczem za 70 tys. rubli. Rzecki ciągle jeszcze nie może uwierzyć, że Szlangbaum kupił kamienicę w imieniu Wokulskiego.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *